There's no one doing nothing so there's nothing changed
na co czekasz - zaufaj chemicznej litości
Link :: 24.06.2012 :: 14:14
Wielka przeprowadzka. Blog zostal przeniesiony na nowy server: drbms.blogspot.com
Komentuj (0)


Link :: 24.09.2011 :: 12:11
2 dni temu wymiotowalem po raz pierwszy od dlugiego czasu. Poszedlem na lunch z Mujerem. Najedlismy sie jak swinie. Popilem to dwoma kieliszkami wina. Wrocilem do domu i czulem sie pelny. Do tego stopnia, ze czulem jak moj zoladek jest rozciagany przez ilosc jedzenia. Szklanka wody i toaleta :( Chyba nie powinienm sie tym zbyt zamartwiac ale jednak palac papierosa tuz po czulem niepokoj. Nie chce tego robic ponownie. Teraz cierpie przez popekane usta.

Szukam dalej pracy. Mam tego dosc Chiquito. To nie jest miejsce dla mnie. Wkurza mnie. Dobija mnie fakt, ze po zrobieniu dwoch kierunkow studiow, studiowaniu w trzech krajach, nadal jestem w tym gownie. Nie poddajemy sie.

Chce jechac do Polski. Przynajmniej na troche. Odpoczac. Chce wziac Marca.
Komentuj (0)


Link :: 10.09.2011 :: 09:35
Marc pojechal z tata na Air Show do Stirling. Wiec dzisiaj on sie bawi a ja pracuje. Ostatnio widze jak spada poziom stresu zwiazany z jego nowa praca. Bardzo mnie to cieszy. Jest w lepszej formie.
Komentuj (0)


Link :: 02.09.2011 :: 23:04
Siedze i mysle. I dobija mnie kilka spraw. Jedna z nich dotyczy mojej przyszlosci z Marciem. Czy on jest w ogole zdolny do prawdziwego dzielenia zycia? Czy nie staje sie dla nigo intruzem? Siedze i mysle o tym jak pieknie mieszkalo sie samemu.

Oddalamy sie od siebie. Nie wiem nawet z jakiego mozliwego powodu. Kolejny dzien bez emocji. A moze z wysokim poziomem negatywnych emocji? Oddalamy sie od siebie. I boli mnie to i przeraza. I nie wiem co bedzie dalej.
Komentuj (1)


Link :: 31.08.2011 :: 22:08
Dzisiaj staralem sie rozwiazac moje godziny w pracy. Mialem nadzieje, ze uda mi sie pracowac cztery dni w tygodniu po 10 godzin. Daloby mi to wiecej czasu i energii na szukanie nowej pracy, tlumaczenia i spedzanie czasu z Marciem. Jednak, przynajmniej w tym tygodniu, skonczylo sie na planowaniu. Kilka osob jest na wakacjach i nie ma bata, zebym wymigal sie z piatej zmiany. Co wiecej, pi razy drzwi, wyglada to na 55 godzin w przyszlym tygodniu.

Fuck!
Komentuj (0)


Link :: 30.08.2011 :: 12:22
Wlasnie zrobilem maly przeglad adresow IP, ktore odwiedzaly moj blog. Interesujace wnioski. Szczegolnym zaskoczeniem byla wizyta Bena. Przeciez on nie potrafi czytac po polsku. Chyba, ze korzysta z blogoslawienstwa translatora. Jednak chyba nikt nie potrafi rozszyfrowac moich pokreconych mysli.

Wczoraj mialem maly kryzys. Wszystko przez szukanie pracy, czekanie na wiadomosc z GREC czy beda otwierac dla mnie stale stanowisko. Licze na to. Mimo, ze to tylko 25 godzin tygodniowo i pewnie kaprawe pieniadze, to moglbym odejsc z Chiquito i zaczac zbierac doswiadczenie i kontakty. Kciuki trzymac!

Marc wyjechal na dwa dni do Londynu na spotkanie biznesowe, wiec mam wolna chate. Nie naciesze sie nia zbytnio, poniewaz bede pracowac przez te dwa dni. No i w dodatku brakuje mi go i wiem, ze bede mial problemy z zasnieciem w nocy. Nie lubie spac sam w wielkim lozku.

Wczoraj, gdy stopilem sie z powodu pracowej frustracji bardzo przydala mi sie jego rada, zeby dac sobie wiecej czasu. Bylem wlasciwie o krok od podjecia decyzji o zrobieniu CIPD z HR. Bylaby to kontynuacja certyfikatu zrobionego w Hiszpanii, wiec moglbym wskoczyc od razu na drugi poziom. Zaoszczedzilbym czas i pieniadze. Chociaz zrobienie HR Management w Hiszpanii bylo wystarczajaco drogie, wiec moze zapomnijmy o oszczednosciach.

Postanowienia na najblizsze tygodnie:
-nie popadac w frustracje i niecierpliwosc
-szukac, szukac, szukac pracy
-przegladac strony i edytowac CV
-nie popasc w konflikt z szefem mimo, ze dziala mi na nerwy

Wlasciwie to dlaczego Jamie mnie tak wkurza? Nie wiem. Mimo wszystko up your arse!
Komentuj (0)


Link :: 23.08.2011 :: 20:25
Marc wraca ostatnio z pracy ciagle wkurzony. I mam tego dosc, bo sprawia to, ze nie czuje sie zrelaksowany. Wystarczajaco frustrujace i deprywujace jest pracowanie w Chiquito.

Czasami rodza sie watpliwosci, czy chce spedzic z nim reszte zycia. Tak jak do niedawna bylem tego pewny, tak teraz mam watpliwosci. Wspieralem go przez ostatnie miesiace emocjonalnie, bo byl w trudnej sytuacji. Tak naprawde byl na czesciowym bezrobociu, szukal pracy, przechodzil badania i widac, ze duzo go to kosztowalo. Jednak zawsze powtarzalismy, ze tylko taki okres niepwnosci i zmian. Wszystko mialo sie skonczyc z rozpoczeciem jego pracy w A. Pracuje tam juz drugi tydzien i nic sie nie zmienilo. I to mnie meczy.

Teraz siedze w sypialni, bo nie chce siedziec z nim gdy jest wkuorziny i nie chce rozmawiac. Jedyne slowa, ktore zamienilismy w ciagu ostatniej godziny to "o ktorej chcesz zjesc kolacje?" Tylko tyle padlo z jego inicjatywy. Przepraszam. Jeszcze " czy potrzebujesz cos ze sklepu?"

Czy ja jestem zbyt przewrazliwiony?
Komentuj (0)


Link :: 25.07.2011 :: 20:03
Zareczylismy sie. Oficjalnie powiedzialem rodzicom. Ojciec pogratulowal, matka jak zwykle dala dupy na calej linii. Moze musi to przetrawic.

Wlasnie wracam do Aberdeen po slubie Mujera i Greiga. Siedze w pociagu i mam okazje porozmyslac. I chyba nie pamietam kiedy ostatnio tak za kims tesknilem jak za Marciem. I chce juz isc do lozka i poczuc jego miekka skore. I zapach. Ten obledny zapach jego ciala. I obudzic sie rano w naszym malym, ciasnym mieszkanku i slyszec wrzask tych pojebanych mew :] To juz za jakies 2 godziny.

I nie musze isc przez caly tydzien do pracy, wiec bede mogl przeniesc polaczenie internetowe z Dee St, poszukac prawdziwej pracy i zajac sie wolontariatem.

To byl najpiekniejszy slub na jakim bylem :)
Komentuj (0)


Link :: 03.07.2011 :: 04:06
Zareczylismy sie. Be pierscionka bo oboje jestesmy splukani :-)

Zaczalem wolontariat w Grampian Regional Equality Council I be de zajmowal sie ich grafika I tlumaczeniami. Nawt be de zarabial kilka groszy za tlumaczenia. Jestem podekscytowany I nieco wystrazony iloscia pray. Obecnie zmagam sie z jedna z ulotek I ciagle cos sie nie udaje. Zonaczmy jak pojdzie.
Komentuj (0)


Link :: 20.06.2011 :: 13:57
Marc martwi sie, ze nie dostanie pracy w Archers. Wynbika to z tego, ze juz drugi tydzien czeka na jakakolwiek odpowiedz od jego potencjalnej szefowej. Mam nadzieje, ze zadzwoni do Wendy i zapyta, czy ma jeszcze jakies szanse zanim zalamie sie kompletnie. Wlasnie rozmawialem z nim przez telefon i nie brzmial optymistycznie. Chyba plakal. Zaraz ide do niego oddac mu pare drobiazgow, ktore zapomnial wziac wychodzac rano.

Wczoraj przeczytalem na students´portal: zdane, undergraduate MA in European Studies :) Czyli studia oficjalnie skonczone :) Szukanie pracy czas zaczac. W srode ide do GREC z nadzieja, ze potrzebuja kogos od tlumaczen. Fingers crossed!
Komentuj (0)


[Księga gości]

poczytuję
frum
gydr
eden
inst
inbg
gadn
fcbk
tabs





*ciesz się swoimi sukcesami, nawet najmniejszymi
*nie jesteś sam, zawsze masz wsparcie bliskich
*inni ludzie są przyjaciółmi, nie oceniającymi wrogami


2015
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2014
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2013
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2012
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2011
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2010
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2009
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2008
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2007
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
january
2006
december
november
october
september
august
july
june
may
april
march
february
statystyka